Widzę tylko tyle, ile widać w moim zwierciadle...
poniedziałek, 11 czerwca 2012
Bez cenzury

Gdy gorycz wylewa się strumieniem lepiej zatkać się na dobre, by nie pogarszać bilansu afektywnego innych ludzi. Chuj z tym, że mój własny od zeszłego poniedziałku  leci na łeb, na szyję…  Mózg wyolbrzymia  ponoć zagrożenia, olewa zaś przyjemne doznania (tłumaczę sobie). Tak nas stworzyła matka ewolucja (przytakuję). Abyśmy czujni byli (potwierdzam). Dlatego świadom homo sapiens z początku 21 stulecia powinien pracować nad bilansem i wyławiać pozytywne emocje ze swego dnia – jak rybak tłuste ryby z sieci (przekonuję siebie samą). Pracuję nad świadomością, a i owszem, dlatego wczorajszego wieczoru przed zaśnięciem zamknęłam ponownie rachunek zysków i start i w bilans wpisałam niezły zysk. Dzisiejszy poranek przypierdolił mi z lewej mańki aż mroczki stanęły przed oczami. Znów mam minus i niech mi kurwa nikt nie wmawia, że źle liczę.

poniedziałek, 28 maja 2012
Konstelacje

Obserwuję ludzi  i widzę jak mijają się światy. Zabawne… są jak zbiory – mają części wspólne lub nic ich nie łączy. Na pewno nie ma dwóch takich samych.  Im dłużej o tym myślę, tym mniej się dziwię.  Zbiory pączkują, dzieląc się na podzbiory, co tylko uświadamia mi, że każdy element jest osobną galaktyką. Gwiazdozbiory przeszłości, księżyce wyobraźni, konstelacje marzeń, perseidy złudzeń… każdy człowiek ma swoje, zamknięte szczelnie w siatce neuronów, złączonych synapsą. Szukamy Obcych, a tyle światów wokół nas…  

14:18, lady_lavender , rozmyślania
Link Komentarze (16) »
piątek, 11 maja 2012
Utracone

Zacięłam się. Nie, nie przy goleniu… zacięło się coś we mnie i ni diabła nie chce ruszyć  w żadnym znanym lub nieznanym kierunku.  Wiem, wiem… trzeba mi czasu.

Zakładam ręce za głowę i próbuję przywołać ukojenie.  Trochę zaklinam rzeczywistość, trochę oszukuję, trochę się łudzę. Szczęśliwa budzę się bowiem zawsze w tej pozycji – z rękoma nad głową, leżąc na wznak, z lewą stopą spoczywającą pod prawym kolanem. No niestety… nic na siłę. Nie dam rady, ręce drętwieją i wracam do pozycji embrionalnej. Poronione nadzieje mają pewnie swoje niebo, podobnie jak dzieci którym nie dane było się narodzić. Kto wie? Może to nawet to samo miejsce, przynajmniej po części…

Niedostatek wyobraźni  wiele ma wspólnego z ograniczeniem umysłowym, jej nadmiar doprowadza człowieka do szaleństwa… Tak źle i tak niedobrze.

13:33, lady_lavender , rozmyślania
Link Komentarze (11) »
środa, 18 kwietnia 2012
40+

Krótko przystrzyżone trawniki za chwilę znów zaczną chwytać tęczę z szemrzących spryskiwaczy, rozkwitną uliczne rabatki, ożyją miejskie błonia. Na myśl o tym zawsze czułam radosny skurcz w sercu, nucąc pod nosem Lavender. Nie tym razem, nie w tym roku…

Wokół mnie zawierucha, szalejący cyklon, a ja czuję się tak jakbym tkwiła w jego oku. Dopadła mnie bliżej nie zidentyfikowana apatia. Pracuję jak automat, ciężko i dużo, lecz bez przekonania. Trudno wierzyć w sens własnej pracy, gdy nikt jej nie docenia, gdy w ślad za wielkim wysiłkiem nie idzie w parze żaden dowód uznania – materialny, słowny, jakikolwiek…

Z niepokojem śledzę sygnały wysyłane przez ciało, jeszcze dwa lata temu miałam tak wiele więcej sił... Czyżby wstęp do trudnej dekady, w której każda kobieta musi przeprogramować postrzeganie własnej kobiecości? Patrzę na okładkę gazety, z której spogląda na mnie szczęśliwa ciężarna w wieku 40+, patrzę na reklamę i widzę kobietę w jej wieku, zachwalającą działanie cudownego środka na łagodzenie objawów menopauzy… Dziwny czas, dziwny przełom. Stoję na rozdrożu.

czwartek, 05 kwietnia 2012
Do góry nogami

Nigdy nie byłam typem sportsmenki, jedyne co zaliczyłam na piątkę za pierwszym podejściem to stanie na głowie. Jakoś mnie to nie dziwi – skwitowała nauczycielka wf-u w liceum - to całkiem do ciebie podobne…

Dwadzieścia lat od tamtej chwili wciąż marzę o świecie, w którym wszystko będzie go góry nogami… Staram się pojąć, lecz wciąż nie wiem o co chodzi – nie dorosłam, nie zmądrzałam, nie zahartowało mnie życie? Prawie cztery dychy na karku i nic. W sumie żenujące, nieprawdaż? Patrzę wokół i widzę, że normą jest to, co dla mnie patologią, im bardziej zagłębiam się w rzeczywistość, tym bardziej paraliżuje mnie wszechobecna sitwa kolesiów, układów w których giną realne cele, świetne pomysły, dobrzy fachowcy… Patrzę na ludzi i widzę szarą masę egoizmu, chamstwa, całkowitego braku empatii, na której jak kwiaty wyrastają bezinteresowne, uprzejme uśmiechy i łagodne spojrzenia nielicznych wyjątków.

W dniu dziewiętnastych urodzin swojej córki zastanawiam się co też najlepszego uczyniłam swemu dziecku, wychowując ją w przekonaniu, że nie można myśleć wyłącznie o sobie, że świat nie kończy się na czubku własnego nosa, że warto ciężko pracować, być uczciwym i polegać na sobie… Wybacz mi, dziecko. Wybacz mi to rozczarowanie, którego doznasz po latach. Powinnam była zapamiętać na całe życie radę pewnego prawnika – układziarza, który radził mojemu koledze: Rysiu, po co ci te studia, ty kolegów szukaj…

1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 47
stat4u