Widzę tylko tyle, ile widać w moim zwierciadle...
piątek, 14 września 2012
Inny wrzesień

Pisałam już kiedyś o tym, że przemijanie to jedyna sprawiedliwość na tym pełnym niesprawiedliwości świecie. Każdemu co roku czas dopisuje kolejny rok i choć gatunek, ciężar tych lat bywa bardzo różny, to licznik w każdym przypadku nabija +1. Bywają lata podobne, podążające szlakiem swych poprzedników, ale są i takie które wywracają ustalony porządek do góry nogami i człowiek czuje się tak jakby w jednym roku przybyło mu na karku kilka kolejnych krzyżyków.

Zaskoczył mnie ten wrzesień. Nie pogonił na zebranie do szkoły, nie kazał kupić książek i zeszytów, ani spakować drugiego śniadania na długą przerwę. Dwanaście takich samych wrześniowych miesięcy wyrobiło we mnie nawyk, którego teraz muszę się pozbyć. Nie jest łatwo. Wtajemniczeni w charakter przyzwyczajeń mawiają, że są one drugą naturą człowieka i coś w tym naprawdę jest, coś więcej niż tylko gadanie. Wiem, że to tylko wstęp. Za kilka lat córka zamknie za sobą drzwi naszego domu, by wpadać już tylko w odwiedziny…

No nic… na osłodę pozostaje mi fakt, że pierwszego października wybieramy się na uroczystą inaugurację roku akademickiego. Dziecko dostało zaproszenie od rektora, jako przedstawiciel studentów pierwszego roku wydziału mechanicznego. Czyli jednak znów idę na rozpoczęcie roku szkolnego :-)

środa, 05 września 2012
Osika

Wczoraj był dobry dzień. Pełen ciepła, przyjaznej aury, słonecznego optymizmu. W taki dzień boję się jakby mniej.

Od dziecka noszę w sobie niecierpliwość podszytą drażniącym niepokojem. To on wygania mnie z niedzielnej pościeli o siódmej rano. Z otwartymi oczami nie poleżę dłużej niż pięć minut, bo czuję się tak, jakby życie przeciekało mi między palcami. Strach znika tylko wtedy, gdy działam, gdy coś robię.

Może po prostu nie umiem beztrosko marnotrawić czasu, a może tak już musi być, że jedni noszą w sobie niezachwiany spokój, a inni liść osiki drżący z każdym powiewem?

12:06, lady_lavender , rozmyślania
Link Komentarze (18) »
poniedziałek, 03 września 2012
Lepsze wrogiem dobrego

Zawieszeni pomiędzy dobrem a złem przez całe swoje życie podejmujemy decyzje skażone pierwiastkiem niedoskonałości. Po czasie bijemy się z myślami, że mogliśmy lepiej,  inaczej.  To tylko nasze przypuszczenia, nasza imaginacja pobudzona tak ludzkim pragnieniem zaznania szczęścia, spełnienia… Dobre powszednieje, lepsze kusi. A lepsze, proszę Państwa, często wrogiem dobrego.

11:52, lady_lavender , rozmyślania
Link Komentarze (5) »
czwartek, 23 sierpnia 2012
Praktyczna pani kontra gorączka sobotniej nocy

Sezon ogórkowy kończy swój leniwy występ, pomaleńku oddając scenę jesieni. Ona już czeka, posyłając ponaglające spojrzenia, już liczy w portfelu pieniądze na zeszyty, książki i ołówki, szykuje kosze i słoiki, sprawdza miejsce w szafkach…

Strasznie praktyczna ta jesień, poukładana, zaradna. Wychodzę jej naprzeciw, susząc pierwsze grzyby w piekarniku. Nie chcę mieć wrażenia, że coś mnie ominęło. Wystarczy, że jak zwykle końcówka lata ukłuła mnie tęsknotą za kolorowym drinkiem zaprawionym szaleństwem bezsennej nocy.

Każdego roku młodość odchodzi w coraz głębszy cień, a ja kolekcjonuję niespełnione obietnice dane samej sobie. Ech, zamknąć by tak w szafie tę praktyczną panią, dać się ponieść gorączce sobotniej nocy, choć raz, choć raz…  

12:56, lady_lavender , rozmyślania
Link Komentarze (11) »
środa, 18 lipca 2012
Tarczyca w normie

Gdybym miała tę pewność, że chwilowe lśnienia, wzruszenia i łzawe błyski w oku nie noszą znamion zbytecznej egzaltacji, pewnie przeżywałabym je znacznie częściej. No, dobrze – powiedzmy, że znacznie częściej pozwalałabym im się uzewnętrznić…

Katalog wzruszeń w moim przypadku obejmuje pozycje przeróżne, czasem wręcz beznadziejnie absurdalne. Co bowiem skłania mnie do łez podczas oglądania materiałów archiwalnych Studia2, dokumentujących pobyt kwartetu ABBA w gierkowskiej, podkolorowanej wersji PRL-u? Wspomnienie dzieciństwa? Dancing queen? A może fakt, że minęły czasy, w których nawet wielkie gwiazdy wyglądały naturalnie, bez poprawionych zgryzów, biustów, bez botoxów i operacji plastycznych…

Albo taki konik polny - inwalida, co stracił nogę przyciśnięty oknem balkonowym? Czy kogoś jeszcze porusza tragedia zwykłego świerszcza? Czy ktoś oprócz mnie raduje się wizytą pszczoły na tarasowej lawendzie? Chryste… tyle miałam czasu, by wydorośleć, a stoję wciąż z otwartą buzią i dziwię się światu. Że przekwitam i powinnam zbadać poziom hormonów tarczycy? Nie… to nie to. Tarczyca w normie, to z głową coś nie tak.

13:13, lady_lavender , rozmyślania
Link Komentarze (13) »
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 47
stat4u