Widzę tylko tyle, ile widać w moim zwierciadle...
środa, 18 lipca 2012
Tarczyca w normie

Gdybym miała tę pewność, że chwilowe lśnienia, wzruszenia i łzawe błyski w oku nie noszą znamion zbytecznej egzaltacji, pewnie przeżywałabym je znacznie częściej. No, dobrze – powiedzmy, że znacznie częściej pozwalałabym im się uzewnętrznić…

Katalog wzruszeń w moim przypadku obejmuje pozycje przeróżne, czasem wręcz beznadziejnie absurdalne. Co bowiem skłania mnie do łez podczas oglądania materiałów archiwalnych Studia2, dokumentujących pobyt kwartetu ABBA w gierkowskiej, podkolorowanej wersji PRL-u? Wspomnienie dzieciństwa? Dancing queen? A może fakt, że minęły czasy, w których nawet wielkie gwiazdy wyglądały naturalnie, bez poprawionych zgryzów, biustów, bez botoxów i operacji plastycznych…

Albo taki konik polny - inwalida, co stracił nogę przyciśnięty oknem balkonowym? Czy kogoś jeszcze porusza tragedia zwykłego świerszcza? Czy ktoś oprócz mnie raduje się wizytą pszczoły na tarasowej lawendzie? Chryste… tyle miałam czasu, by wydorośleć, a stoję wciąż z otwartą buzią i dziwię się światu. Że przekwitam i powinnam zbadać poziom hormonów tarczycy? Nie… to nie to. Tarczyca w normie, to z głową coś nie tak.

13:13, lady_lavender , rozmyślania
Link Komentarze (13) »
stat4u