Widzę tylko tyle, ile widać w moim zwierciadle...
poniedziałek, 11 czerwca 2012
Bez cenzury

Gdy gorycz wylewa się strumieniem lepiej zatkać się na dobre, by nie pogarszać bilansu afektywnego innych ludzi. Chuj z tym, że mój własny od zeszłego poniedziałku  leci na łeb, na szyję…  Mózg wyolbrzymia  ponoć zagrożenia, olewa zaś przyjemne doznania (tłumaczę sobie). Tak nas stworzyła matka ewolucja (przytakuję). Abyśmy czujni byli (potwierdzam). Dlatego świadom homo sapiens z początku 21 stulecia powinien pracować nad bilansem i wyławiać pozytywne emocje ze swego dnia – jak rybak tłuste ryby z sieci (przekonuję siebie samą). Pracuję nad świadomością, a i owszem, dlatego wczorajszego wieczoru przed zaśnięciem zamknęłam ponownie rachunek zysków i start i w bilans wpisałam niezły zysk. Dzisiejszy poranek przypierdolił mi z lewej mańki aż mroczki stanęły przed oczami. Znów mam minus i niech mi kurwa nikt nie wmawia, że źle liczę.

stat4u