Widzę tylko tyle, ile widać w moim zwierciadle...
środa, 18 kwietnia 2012
40+

Krótko przystrzyżone trawniki za chwilę znów zaczną chwytać tęczę z szemrzących spryskiwaczy, rozkwitną uliczne rabatki, ożyją miejskie błonia. Na myśl o tym zawsze czułam radosny skurcz w sercu, nucąc pod nosem Lavender. Nie tym razem, nie w tym roku…

Wokół mnie zawierucha, szalejący cyklon, a ja czuję się tak jakbym tkwiła w jego oku. Dopadła mnie bliżej nie zidentyfikowana apatia. Pracuję jak automat, ciężko i dużo, lecz bez przekonania. Trudno wierzyć w sens własnej pracy, gdy nikt jej nie docenia, gdy w ślad za wielkim wysiłkiem nie idzie w parze żaden dowód uznania – materialny, słowny, jakikolwiek…

Z niepokojem śledzę sygnały wysyłane przez ciało, jeszcze dwa lata temu miałam tak wiele więcej sił... Czyżby wstęp do trudnej dekady, w której każda kobieta musi przeprogramować postrzeganie własnej kobiecości? Patrzę na okładkę gazety, z której spogląda na mnie szczęśliwa ciężarna w wieku 40+, patrzę na reklamę i widzę kobietę w jej wieku, zachwalającą działanie cudownego środka na łagodzenie objawów menopauzy… Dziwny czas, dziwny przełom. Stoję na rozdrożu.

czwartek, 05 kwietnia 2012
Do góry nogami

Nigdy nie byłam typem sportsmenki, jedyne co zaliczyłam na piątkę za pierwszym podejściem to stanie na głowie. Jakoś mnie to nie dziwi – skwitowała nauczycielka wf-u w liceum - to całkiem do ciebie podobne…

Dwadzieścia lat od tamtej chwili wciąż marzę o świecie, w którym wszystko będzie go góry nogami… Staram się pojąć, lecz wciąż nie wiem o co chodzi – nie dorosłam, nie zmądrzałam, nie zahartowało mnie życie? Prawie cztery dychy na karku i nic. W sumie żenujące, nieprawdaż? Patrzę wokół i widzę, że normą jest to, co dla mnie patologią, im bardziej zagłębiam się w rzeczywistość, tym bardziej paraliżuje mnie wszechobecna sitwa kolesiów, układów w których giną realne cele, świetne pomysły, dobrzy fachowcy… Patrzę na ludzi i widzę szarą masę egoizmu, chamstwa, całkowitego braku empatii, na której jak kwiaty wyrastają bezinteresowne, uprzejme uśmiechy i łagodne spojrzenia nielicznych wyjątków.

W dniu dziewiętnastych urodzin swojej córki zastanawiam się co też najlepszego uczyniłam swemu dziecku, wychowując ją w przekonaniu, że nie można myśleć wyłącznie o sobie, że świat nie kończy się na czubku własnego nosa, że warto ciężko pracować, być uczciwym i polegać na sobie… Wybacz mi, dziecko. Wybacz mi to rozczarowanie, którego doznasz po latach. Powinnam była zapamiętać na całe życie radę pewnego prawnika – układziarza, który radził mojemu koledze: Rysiu, po co ci te studia, ty kolegów szukaj…

stat4u