Widzę tylko tyle, ile widać w moim zwierciadle...
piątek, 29 kwietnia 2011
Ziarno

Zubożeni o zewnętrzne powłoki stajemy się tak podobni… Miłość, cierpienie, śmierć – sprowadzają nas do wspólnego mianownika. Nie mam w sobie specjalnej chęci, ani dostatecznej wiary w człowieka, by próbować wyłuskać to ziarno z łupin. Nie chciałabym dojść do przekonania, że to co w nas najlepsze to jedynie sekwencja genów, splot łańcucha, boję się pomyśleć, że nic więcej poza czysto zwierzęcym instynktem. Nie wiem w sumie dlaczego, przecież nie byłoby w tym nic uwłaczającego. Wiele razy myślałam, że zwierzęta żyją godniej… Widzieliście kiedyś kotkę pielęgnującą swe młode? Troską przewyższa niejedną ludzką matkę. Cała reszta ponad genotyp to niezasłużony blichtr, to niesprawiedliwa krzywda, to przypadek, to pech, to fart… Na kogo trafi, na tego bęc. Czy ktokolwiek z nas miał szansę  wybrać w jakiej rodzinie, w jakim kraju, w jakim czasie przyjdzie na świat? Czy miał wpływ na cokolwiek, co ostatecznie stanowi o wrażliwości, poczuciu sprawiedliwości, empatii, uczciwości i całej gamie innych cech?

Siedziała w tramwaju tuż przede mną, była bardzo młoda, na kolanach trzymała dziecko. Dziewczynka miała może dwa lata. Silnie zidentyfikowałam się z tą parą - byłam wtedy młodą matką z córką w podobnym wieku. Zamierałam w bezruchu za każdym razem gdy szarpała dzieckiem, za każdym razem gdy darła się, by przestało. Nakaz dotyczył najprawdopodobniej tego, by dziecko przestało w ogóle istnieć, bo siedziało cichutko jak zastraszone zwierzę. Nie wystarczyło mi śmiałości, by zwrócić jej uwagę. Odrętwiała i wystraszona tym widowiskiem wysiadłam… Nie wiem, czy wtedy zabrakło mi odwagi, czy bardziej wiary w to, że moja reakcja cokolwiek zmieni. Oczami wyobraźni widziałam własne dziecko na miejscu tamtej dziewczynki. Kim jest dziś, czy powieliła życie swojej matki? Nie mam wątpliwości, że i ona była ofiarą.  Agresja rodzi wyłącznie agresję, ludzie krzywdzeni w dzieciństwie krzywdzą własne dzieci. Życie w strachu, w ciągłym zagrożeniu zabija lub w najlepszym przypadku zagłusza dobro, które przynosimy ze sobą na świat. Zatrute ziarno wydaje zatruty plon.

11:16, lady_lavender , rozmyślania
Link Komentarze (12) »
środa, 27 kwietnia 2011
Łowca

Nozdrza nieznacznie falują,  tropiąc w powietrzu kuszącą nutę ryzyka. Życie Łowcy staje się bez niej nijakie. Co tam nijakie – męczące, a to i tak zdecydowanie najmniej przykra rzecz jaką można o nim powiedzieć. Wystarczy więc drobny impuls przywodzący na myśl dawne szaleństwa, a Łowca łapie go chciwie i już wie, że nie zazna ukojenia. Jest jak świeża bryza, wiatr w żagle, jak skarb czekający na swego odkrywcę.

Cichy głos sumienia Łowca zagłusza przekonaniem, że wprawdzie przysięgał to i owo, lecz na emocjonalną flautę do końca życia to on się nie godził. No kto jak kto, ale na pewno nie on…  Pomimo, że znudzony do bólu,  doskonale wie ile ma do stracenia. Nie jest przecież idiotą. Nikt dobrowolnie nie rezygnuje z nabytych przywilejów. Cała rzecz w tym, by upolować smakowitą Zdobycz nie tracąc jednocześnie wygodnego życia, które czeka co dnia w cieple domowego ogniska. Poukładana Codzienność, choć nudna, ma jednak tę niewątpliwą zaletę, że otacza opieką nie tylko starannie zacerowane skarpety, lecz przede wszystkim Pulę skutecznie przekazanych genów. Najczęściej również konto bankowe, czego zaletą już nazwać się nie da. No, trudno... 

Mając na uwadze zwłaszcza to ostatnie, przezorny Łowca dobrze wie, że grunt to solidnie zabezpieczone tyły. Co mądrzejszy rozpoczyna więc poszukiwania kandydatki mającej do stracenia przynajmniej tyle samo, co on. Wie, że związana wspólną wizją utraty dotychczasowego stanu rzeczy jest rozwiązaniem o niebo lepszym, niż kobieta samotna, która prędzej czy później wyjedzie z żałosnymi pretensjami do wyłączności na Łowcę. Przecież nie po się to łowi, by samemu wpadać we wnyki. To chyba jasne.

Jeśli Łowca posiada od wielu lat ten sam numer telefonu lub adres mailowy – rozpoczyna poszukiwania wśród dawnych sympatii, z którymi przez lata nie miał kontaktu, lecz ich namiary przezornie zachował niby przypadkiem.  Cóż z tego, że dawno poukładały sobie życie bez niego – tym lepiej, może i one zdążyły się już zanudzić na śmierć. A nuż któraś poczuje ukłucie w sercu na widok jego imienia w nagłówku wiadomości? Pierwsza idzie na tapetę kandydatka, która zapisała się w pamięci Łowcy jako najbardziej ekscytująca. Napisz mi, że u Ciebie wszystko w porządku, napisz, że jesteś szczęśliwa. Tyle lat minęło, a ja wciąż nie mogę o Tobie zapomnieć – uderza tekstem dla pensjonarek i czeka na odpowiedź. Od tego momentu życie nabiera barw, a oczekiwanie wywołuje dawno nie widziane wypieki. Łowca wybiera więc starannie miejsce i moment na sprawdzanie skrzynki, by oznaki ekscytacji pozostały niezauważone. Najczęściej późny wieczór, gdy zmęczona Codzienność zasypia przyciskając do piersi Pulę skutecznie przekazanych genów. Jeśli Łowca ma szczęście –  Zdobycz łapie przynętę i polowanie prędzej, czy później kończy się pełnym sukcesem, gdzieś za miastem, w czasie kolejnych nadgodzin. Łowca wraca do domu z solidnie podbudowanym ego, lecz oczywiście bez Zdobyczy. O to właśnie chodzi. Po takich polowaniach łupów nie przynosi się do domu.  

08:35, lady_lavender , portrety
Link Komentarze (12) »
piątek, 22 kwietnia 2011
Radosnych Świąt

Najpiękniejsza pora wzięła szturmem świat we władanie. Niech to piękno będzie z Wami przez nadchodzący świąteczny czas, niech napełni Wasze serca wiarą we własne siły i nadzieją na lepsze jutro. Radosnych Świąt.

czwartek, 21 kwietnia 2011
Przemiany

Jak bardzo zmienił się świat… W ciągu ostatnich kilku dni, podczas których leżałam jak kłoda przykuta do łóżka paskudnym wirusem, wiosna zdążyła opanować każdy  najmniejszy kawałeczek ziemi.

Wyszłam wczoraj na moment, by na godzinę zamienić łóżko na fotel dentystyczny. Podczas tej krótkiej zamiany jednej przyjemności na drugą, przeżyłam coroczny zachwyt. Kilka dni spędzonych w domu odizolowało mnie od wschodzących traw, rozkwitających pąków i słonecznej radości.

Cieszyłam się każdym złocistym mleczem stroszącym zawadiacki  pióropusz na cieniutkiej łodyżce, pierwszą zielenią spowijającą drzewa przejrzystą poświatą, pachnącym kwieciem dzikiej śliwy.

W taki dzień nie ma rzeczy niemożliwych. Przyroda po raz kolejny odbudowuje z zimowych ruin swą potęgę, napełniając serce człowieka nadzieją i siłą. Jesteśmy jej częścią. Drzemie w nas źródło, które nigdy nie wysycha.

wtorek, 19 kwietnia 2011
Rada

Unikaj pozornych przyjemności – mówiłam… Pamiętaj, że warto spojrzeć trzy kroki naprzód, by ujrzeć  jak  chwilowa pokusa przynosi  kamienne brzemię.  Wyobraźnia to potężna broń. Po to ją masz, by używać. By chronić siebie i to co najważniejsze.

11:01, lady_lavender , rozmyślania
Link Komentarze (17) »
 
1 , 2 , 3
stat4u