Widzę tylko tyle, ile widać w moim zwierciadle...
wtorek, 28 lutego 2012
Moja samotność

Dziś rano zobaczyłam ją siedzącą na skraju mojej strony łóżka. Nie zapraszałam jej, lecz przyszła. Widać życie naprawdę nie znosi próżni. Odkąd zmieniliśmy łóżko na większe mam wrażenie, że śpimy w niej nie tylko my... wdarły się myśli, które zajęły miejsce między nami. Czy to pocieszające, że człowiek nigdy nie jest sam, że musi być do pary? Budzisz się i zasypiasz na pewno nie przy mnie. Wyczuła to i przyszła – moja samotność.

środa, 22 lutego 2012
Gdybym

Gdybym mogła zabrać się gdzieś daleko stąd… gdybym miała odwagę pragnąć czegoś więcej, niż doczesność, gdybym potrafiła wysłać myśli w stronę inną niż utarta schematem oznakowana trajektoria… Odległe planety leżą jak najbardziej w zasięgu wyobraźni, lecz nigdy w zasięgu wzroku. Ktoś jednak wpadł na ich trop. Pewnie miał odwagę.

Skażone potrzebą bezpieczeństwa myśli kurczowo trzymają się ziemi, nie dla nich dalekie podróże, nie dla nich nieznane rewiry. Zapalam się i gasnę, przyciśnięta widmem utraty łączności z twardym gruntem. Podejrzewam, że nigdy nie dowiem się  jak wiele straciłam. Mogę sobie jedynie imaginować, zaprzęgając swoją wyobraźnię do haniebnej pracy nad szacowaniem hipotetycznych strat. A przecież lepiej żałować tego co się zrobiło, niż tego czego się nie zrobiło… To tak oczywiste, że aż śmieszne, a mi jakoś nie do śmiechu…

10:05, lady_lavender , rozmyślania
Link Komentarze (16) »
poniedziałek, 06 lutego 2012
Uważaj o czym marzysz

Zwykłam twierdzić, że przyczyną większości problemów na tym świecie jest ludzka chciwość. Nie tylko ta, która śni o złotych górach, lecz i ta, która to co dobre każe zamieniać  na lepsze, nie zawsze z zamierzonym skutkiem. Lepsze wrogiem dobrego… Nie wiem już czym bardziej jestem zmęczona – remontem, przeprowadzką, dźwiganiem, rozpakowywaniem, darciem dłoni, czy upiorną myślą o tym, że straciłam więcej, niż zyskałam.

Biegniesz, pragniesz, dążysz, w zapamiętaniu ścigasz się z czasem i samym sobą, by dotrzeć do wymarzonego celu. Ponosisz niemałe koszty, tracisz zdrowie, nie śpisz po nocach myśląc o chwili gdy Twoje marzenie nareszcie się spełni. Droga jest męką, ale widzisz przed sobą cel i mozolnie podążasz pod górę. Przychodzi nareszcie ten dzień, a Ty jakby zgaszony, jakby rozczarowany – robisz bilans i wychodzi Ci, że jesteś pod kreską. Jesteś tam gdzie chciałeś, lecz straciłeś po drodze coś znacznie cenniejszego, niż Twoje marzenie.

Natrafiłam wczoraj – całkiem przypadkiem – na projekt własnego autorstwa, zamówienie i fakturę na meble, które osiem lat temu kupiłam po rozstaniu z mężem, urządzając swoje stare, na powrót nowe mieszkanie. Drżącą ręką liczyłam wtedy każdą złotówkę, dysponowałam naprawdę niewielką kwotą, by urządzić sobie życie od nowa. Meble do pokoju kosztowały mnie tyle, ile dziś wydałam na jedną komodę. Pamiętam jak bardzo cieszyłam się, gdy przyjechały do domu…

Dziś nic mnie nie cieszy. Cedzimy słowa przez zaciśnięte zęby w tej pięknej, nowej scenerii, warczymy na siebie przez sen.  Nic tylko nerwy, pretensje i łzy. Zastanawiam się, czy jeszcze kiedyś będzie normalnie, czy polegliśmy na całego przyciśnięci grubą warstwą poremontowego gruzu?

Zachciało się większego mieszkania… Uważajcie  o czym marzycie, bo jeszcze się spełni...

czwartek, 02 lutego 2012
Kot w pustym mieszkaniu

Umrzeć - tego nie robi się kotu.
Bo co ma począć kot
w pustym mieszkaniu.
Wdrapywać się na ściany.
Ocierać między meblami.
Nic niby tu nie zmienione,
a jednak pozamieniane.
Niby nie przesunięte,
a jednak porozsuwane.
I wieczorami lampa już nie świeci.
Słychać kroki na schodach,
ale to nie te.
Ręka, co kładzie rybę na talerzyk,
także nie ta, co kładła.

Coś się tu nie zaczyna
w swojej zwykłej porze.
Coś się tu nie odbywa
jak powinno.
Ktoś tutaj był i był,
a potem nagle zniknął
i uporczywie go nie ma.

Do wszystkich szaf się zajrzało.
Przez półki przebiegło.
Wcisnęło się pod dywan i sprawdziło.
Nawet złamało zakaz
i rozrzuciło papiery.
Co więcej jest do zrobienia.
Spać i czekać.

Niech no on tylko wróci,
niech no się pokaże.
Już on się dowie,
że tak z kotem nie można.
Będzie się szło w jego stronę
jakby się wcale nie chciało,
pomalutku,
na bardzo obrażonych łapach.

I żadnych skoków pisków na początek.

Wisława Szymborska

stat4u