Widzę tylko tyle, ile widać w moim zwierciadle...
poniedziałek, 31 stycznia 2011
Kwiaty

Gdzieś między Twoim kłamstwem, a moim smutkiem zawisły cierpkie niespełnienia - jak kuleczki zielonego agrestu.  Ich smak poczułam w ustach na rogu ulicy z kwiaciarnią, w której ktoś inny kupił mi kwiaty. Bardzo chciałam dostać je od Ciebie… Czy wiesz, że nigdy nie przyniosłeś mi kwiatów?

Od tamtej chwili zdecydowanie nie ufam facetom, którzy nigdy nie przynoszą kwiatów. I wcale nie chcę powiedzieć tym samym, że ufam wszystkim, którzy to robią;-)

10:04, lady_lavender , szuflada
Link Komentarze (9) »
piątek, 28 stycznia 2011
Malowana skrzynia

Zapalam pierwszą świecę. Blask rozprasza wieczorny mrok. Spójrz – staje się miękki i okrągły. Zapraszający  jak uchylone wieko malowanej skrzyni.

Bardziej niż noc, bardziej niż dzień…

Kabuki tonie w drobinkach luksusu, oczekujących w kuszącym pudełeczku na specjalne okazje. Ciało iskrzy blaskiem meteorytów. Zamknę talię czernią gorsetu, smukłość nóg odmierzę woalem pończoch. Kreską wąziutkiej szpilki rozkołyszę biodra.

Będę lśnić w oczekiwaniu niecierpliwości Twoich rąk.

Zdecydowanie za rzadko doceniam fakt bycia kobietą.

czwartek, 27 stycznia 2011
Zmęczona

Gdybym wiedziała skąd we mnie ten smutek, pewnie  umiałabym jakoś temu zaradzić. Ostatnio znów czuję się gorzej i nie wiem, czy to efekt czy powód tąpnięcia nastroju…

Styczeń przechodzi w luty poszarpaną mozaiką najdziwniejszych barw, niebo kłóci się samo ze sobą; lazurowy błękit od ołowianej szarości oddziela najczystszej próby złoto. Słoneczne refleksy jak zwiastuny dobrej nadziei malują na ścianach świetliste wstęgi. Mam ochotę wyłączyć jarzeniówki i komputer, zamknąć drzwi i chłonąć tę radość w najprostszej postaci. Potrzebuję światła, potrzebuję powietrza, potrzebuję impulsu, by zaskoczyć i wygenerować z siebie pozytywną energię.

Rzucić w cholerę tę codzienność - choć na jeden dzień - wyjechać, naładować baterie. Nie pomaga nawet poranny WF. Jestem naprawdę zmęczona.

poniedziałek, 24 stycznia 2011
Nadzieje

Pamiętam tamten początek września, gorący, wręcz upalny… pamiętam łąkę pełną niepotrzebnej nadziei. Nie wiedziałam, że oddech ziemi u schyłku lata może być aż tak gorący.

Niepotrzebnie, niepotrzebnie…  Z nadzieją nie ma żartów. Złudna  jest jak wirus atakujący umysł, zagnieżdża się w nim i czeka na kolejne wznowienia. Jest taka granica, za którą staje się już tylko złudzeniem. Najczęściej widzą ją wszyscy, za wyjątkiem tego który dostrzec ją powinien. Mam za sobą nadzieje, którymi żyłam poza granice złudzeń, mam za sobą nadzieje dane komuś niepotrzebnie. Te najtrudniej sobie wybaczyć.

10:37, lady_lavender , rozmyślania
Link Komentarze (5) »
piątek, 21 stycznia 2011
Niepowodzenia

Gdyby sprawy toczyły się szerokim, równym traktem – nie musielibyśmy im w niczym pomagać. Bylibyśmy bierni i wygodni… Los jednak rzadko prowadzi nas promenadą w stronę słońca i pewnie wie co robi.  Niepowodzenia są jak punkty zwrotne – zmuszają do wysiłku, do pracy, zawsze przynoszą zmianę i dodatkową wartość.  Jeśli potrafimy ją dostrzec.  To właśnie one mówią nam najwięcej o nas samych.

Tyle w temacie i nie chcę już widzieć strapionej miny. W lustrze również.

 
1 , 2 , 3 , 4
stat4u