środa, 22 lutego 2012
Gdybym
Gdybym mogła zabrać się gdzieś daleko stąd… gdybym miała odwagę pragnąć czegoś więcej, niż doczesność, gdybym potrafiła wysłać myśli w stronę inną niż utarta schematem oznakowana trajektoria… Odległe planety leżą jak najbardziej w zasięgu wyobraźni, lecz nigdy w zasięgu wzroku. Ktoś jednak wpadł na ich trop. Pewnie miał odwagę. Skażone potrzebą bezpieczeństwa myśli kurczowo trzymają się ziemi, nie dla nich dalekie podróże, nie dla nich nieznane rewiry. Zapalam się i gasnę, przyciśnięta widmem utraty łączności z twardym gruntem. Podejrzewam, że nigdy nie dowiem się jak wiele straciłam. Mogę sobie jedynie imaginować, zaprzęgając swoją wyobraźnię do haniebnej pracy nad szacowaniem hipotetycznych strat. A przecież lepiej żałować tego co się zrobiło, niż tego czego się nie zrobiło… To tak oczywiste, że aż śmieszne, a mi jakoś nie do śmiechu…
poniedziałek, 06 lutego 2012
Uważaj o czym marzysz
Zwykłam twierdzić, że przyczyną większości problemów na tym świecie jest ludzka chciwość. Nie tylko ta, która śni o złotych górach, lecz i ta, która to co dobre każe zamieniać na lepsze, nie zawsze z zamierzonym skutkiem. Lepsze wrogiem dobrego… Nie wiem już czym bardziej jestem zmęczona – remontem, przeprowadzką, dźwiganiem, rozpakowywaniem, darciem dłoni, czy upiorną myślą o tym, że straciłam więcej, niż zyskałam. Biegniesz, pragniesz, dążysz, w zapamiętaniu ścigasz się z czasem i samym sobą, by dotrzeć do wymarzonego celu. Ponosisz niemałe koszty, tracisz zdrowie, nie śpisz po nocach myśląc o chwili gdy Twoje marzenie nareszcie się spełni. Droga jest męką, ale widzisz przed sobą cel i mozolnie podążasz pod górę. Przychodzi nareszcie ten dzień, a Ty jakby zgaszony, jakby rozczarowany – robisz bilans i wychodzi Ci, że jesteś pod kreską. Jesteś tam gdzie chciałeś, lecz straciłeś po drodze coś znacznie cenniejszego, niż Twoje marzenie. Natrafiłam wczoraj – całkiem przypadkiem – na projekt własnego autorstwa, zamówienie i fakturę na meble, które osiem lat temu kupiłam po rozstaniu z mężem, urządzając swoje stare, na powrót nowe mieszkanie. Drżącą ręką liczyłam wtedy każdą złotówkę, dysponowałam naprawdę niewielką kwotą, by urządzić sobie życie od nowa. Meble do pokoju kosztowały mnie tyle, ile dziś wydałam na jedną komodę. Pamiętam jak bardzo cieszyłam się, gdy przyjechały do domu… Dziś nic mnie nie cieszy. Cedzimy słowa przez zaciśnięte zęby w tej pięknej, nowej scenerii, warczymy na siebie przez sen. Nic tylko nerwy, pretensje i łzy. Zastanawiam się, czy jeszcze kiedyś będzie normalnie, czy polegliśmy na całego przyciśnięci grubą warstwą poremontowego gruzu? Zachciało się większego mieszkania… Uważajcie o czym marzycie, bo jeszcze się spełni...
czwartek, 02 lutego 2012
Kot w pustym mieszkaniu
Umrzeć - tego nie robi się kotu. Wisława Szymborska
czwartek, 12 stycznia 2012
Fuckowcy
Oto Bogini Bogactwa. Prześlij jej wizerunek 6 przyjaciołom i staniesz się bogata/y w ciągu 4 dni, 12 przyjaciołom, staniesz się bogata/y w ciągu 2 dni. To nie żart. Pieniądze spadną na Ciebie z nieba. Jeśli nie prześlesz tej wiadomości, to nie sprawdzisz tego. Ona rzeczywiście działa. Powiedzcie, jak mogłabym przegapić taką okazję? Dziś rano znalazłam w skrzynce pocztowej powyższą wiadomość i od razu dzielę się z Wami możliwością pozyskania niezłej kasy niewielkim nakładem pracy. Nie wiem jak Wam, ale mnie się przyda. Remont mieszkania pochłania astronomiczne sumy w postępie geometrycznym, zaś moje nerwy na skutek obcowania z fuckowcami i efektami ich partactwa już niedługo zapewne będą nadawały się do leczenia. Partactwo, kur*a, partactwo i jeszcze raz wszechobecne, wszechogarniające partactwo... Słyszałam, że seanse u psychologa nie należą do najtańszych. Podejrzewam, że za moment przyda mi się również terapia małżeńska, bo jak tak dalej pójdzie to w gruzach legnie nie tylko kawał ściany wypierdzielony przypadkiem przy okazji wstawiania drzwi, ale i coś znacznie ważniejszego. Wczoraj rodzice wspominali, jak to budowa domu omal nie skończyła się rozwodem... Mam nadzieję, że znajdzie się 12 osób, które przeczytają dzisiejszy wpis, kasa spadnie na mnie prosto z nieba i że będę mogła bezboleśnie zapłacić za poprawienie czegoś, za co już raz zapłaciłam. Boże, miej w opiece wszyskie ofiary miernot zwanych fachowcami, ześlij ukojenie na nasze zszargane nerwy...
środa, 28 grudnia 2011
Między światłem a cieniem
Między światłem a cieniem, między ciszą i gwarem, między jawą i snem – jest niewielka przestrzeń dla ukrytych myśli, dla wspomnień, dla zgłuszonych westchnień… Przywołane impulsem, zdławione rozsądkiem - myśli, które już nigdy nie staną się słowem, uwięzione głęboko w czeluściach pamięci. Trzymane z dala - bo bolą, bo ranią, bo nie daj Bóg zaprószą ogień, zdławią pożogą misternie poskładaną rzeczywistość. Jak bardzo mi żal, że wybaczyć nie znaczy zapomnieć. Usunąć raz na zawsze dręczące obrazy, bez możliwości powrotu, odciąć im drogę… Nie liczyłam, nie łudziłam się, nie sądziłam wcale, że to możliwe. Nic jednak nie poradzę, że bardzo bym chciała. Zgięta w pół pod ciężarem, zdjętym z cudzych barków połykam znów te same łzy. Ściekają goryczą po wewnętrznej stronie zdrętwiałego gardła. Nie pytaj mnie mamo dlaczego milczę. |
Archiwum
Ostatnie wpisy
Zakładki:
Czytelnia
Wspólna podróż
|