Widzę tylko tyle, ile widać w moim zwierciadle...
Blog > Komentarze do wpisu
Dobry czas na śmierć

Nie mogę mieć pretensji, ni żalu… Sama ma 71 lat i zaczyna potrzebować pomocy, jednak gdy powiedziała mi, że umieściła dziś babcię w ośrodku opiekuńczo - leczniczym, serce ścisnęło mi się z rozpaczy.

Do niedawna jeszcze sprawna i radosna, babcia moja, sędziwa starowinka, poważnie zaniemogła. Ciało jeszcze dość sprawne, ale głowa odmawia posłuszeństwa. Bywało, że nie poznawała już mamy, ani ojca, nocami tłukła się po domu, stawiając na baczność bezradnych rodziców. Co tu dużo mówić… mama przekroczyła siedemdziesiątkę, ojciec osiemdziesiątkę, zwyczajnie brak im sił. Mam nadzieję, babciuniu moja kochana, że nie zaznasz tam krzywdy, rozpaczy, tęsknoty.

Nie ma dobrej chwili na śmierć. Zawsze jest za wcześnie lub za późno. Odejść w pełni sił przecież żal, a cierpień choroby, czy niedołężności każdy z nas wolałby uniknąć. Nawet gdybyśmy mogli zdecydować, wybrać sobie ów moment, pewnie nikt nie umiałby podjąć decyzji…

piątek, 19 czerwca 2015, lady_lavender

Polecane wpisy

  • Oczko

    Nie mam natury skłonnej do nałogów. Wypiję drinka, lecz nie nadużywam. Potrafię palić, lecz mogę nie palić latami. Hmmm… nie byłam w kasynie, a może powin

  • Taka oto refleksja

    Ze sporym opóźnieniem pozdrawiam noworocznie życząc wszelkiego spełnienia. Milczę z braku czasu, szukam sekund pod segregatorem, w długich kolumnach cyfr, w ste

  • Jak żyć?

    - Moje dziecko przyszło na świat w listopadzie, więc w końcówce roku. Nie wyobrażam sobie, by poszło do szkoły wieku niecałych 6 lat razem z dziećmi urodzonymi

Komentarze
2015/06/20 00:02:16
Prędzej czy później przychodzi czas na pożegnanie - to nieuniknione. I zawsze bolesne dla tych, którzy żegnają.
Uściski, Lady.
-
2015/06/20 07:52:35
myślę, że bywają też tacy, którzy są zmęczeni życiem ...
-
2015/06/20 14:42:06
Tak, Chiantia, to prawda... i zawsze przychodzi nie w czas. Kilka lat temu babcia miała tzw. blok trzeciego stopnia - serce uderzało 20 razy na minutę. Wezwałam wtedy pogotowie i ją odratowali, później wszczepili rozrusznik. Dziewięćdziesięcioletniej kobiecie. Naprawdę, zastanawiam się często czy nie powinnam była pozwolić jej odejść, z godnością, spokojnie... Zapadała się w sobie powoli, nie cierpiała. Teraz na pewno będzie. Działałam instynktownie, pewnie gdybym pozwoliła jej umrzeć, też miałabym do siebie pretensje...
-
2015/06/20 14:45:42
Margo, tak na pewno są tacy. Dla nich nawet są specjalne kliniki w Szwajcarii. Jednak do końca nie wiemy co dzieje się w człowieku na chwilę przed końcem. Instynkt życia jest przecież tak silny... Gdy babcia kilka lat temu ocknęła się po wszczepieniu rozrusznika, to pierwsze co powiedziała (oprócz - kochanie, czy przyniosłaś mi lusterko?) to było - a wiesz, jeszcze chciałabym pożyć. Wcześniej wiele razy mówiła, że jest już zmęczona życiem...
stat4u