Widzę tylko tyle, ile widać w moim zwierciadle...
Blog > Komentarze do wpisu
Bez cenzury

Gdy gorycz wylewa się strumieniem lepiej zatkać się na dobre, by nie pogarszać bilansu afektywnego innych ludzi. Chuj z tym, że mój własny od zeszłego poniedziałku  leci na łeb, na szyję…  Mózg wyolbrzymia  ponoć zagrożenia, olewa zaś przyjemne doznania (tłumaczę sobie). Tak nas stworzyła matka ewolucja (przytakuję). Abyśmy czujni byli (potwierdzam). Dlatego świadom homo sapiens z początku 21 stulecia powinien pracować nad bilansem i wyławiać pozytywne emocje ze swego dnia – jak rybak tłuste ryby z sieci (przekonuję siebie samą). Pracuję nad świadomością, a i owszem, dlatego wczorajszego wieczoru przed zaśnięciem zamknęłam ponownie rachunek zysków i start i w bilans wpisałam niezły zysk. Dzisiejszy poranek przypierdolił mi z lewej mańki aż mroczki stanęły przed oczami. Znów mam minus i niech mi kurwa nikt nie wmawia, że źle liczę.

poniedziałek, 11 czerwca 2012, lady_lavender

Polecane wpisy

  • Dobry czas na śmierć

    Nie mogę mieć pretensji, ni żalu… Sama ma 71 lat i zaczyna potrzebować pomocy, jednak gdy powiedziała mi, że umieściła dziś babcię w ośrodku opiekuńczo -

  • Oczko

    Nie mam natury skłonnej do nałogów. Wypiję drinka, lecz nie nadużywam. Potrafię palić, lecz mogę nie palić latami. Hmmm… nie byłam w kasynie, a może powin

  • Taka oto refleksja

    Ze sporym opóźnieniem pozdrawiam noworocznie życząc wszelkiego spełnienia. Milczę z braku czasu, szukam sekund pod segregatorem, w długich kolumnach cyfr, w ste

Komentarze
2012/06/11 13:09:44
chuj z minusami, Bog z nami!
-
2012/06/11 13:42:36
TRAGEDIA!!!!
-
2012/06/11 13:48:50
Oj, Margo... strasznie mi już ciężko... Musiałam odbezpieczyć wentyl.
-
2012/06/11 13:49:01
Amelio, owszem.
-
2012/06/11 14:18:11
spoko, znam ten bol
-
2012/06/11 15:35:51
Nie będę się też licytował, chociaż mojemu bilansowi brakowało tylko kija bilardowego w zadku żeby miarę przebrać i jakie uschłe drzewo sobie znaleźć. Aż tu nagle dostałem w łeb jak obuchem i przeskoczyła perspektywa. Stawiam tylko na jedną, najważniejszą DLA MNIE kartę. Nie zrobiło się lepiej dookoła, nie jest, ale kurcze... Lawendowa. Nie wiem skąd i jak ryj mi się uśmiecha i nie zamieniłbym się z nikim. Może zejdę na serce, co jest wielce prawdopodobne, albo mnie zamkną u czubków, co jeszcze pewniejsze. Szlag z bilansami, z rozsądkiem i całą popapraną cywilizacyjnie i społecznie resztą. Życie to przecież, do jasnej anielci, coś więcej, więc dlaczego po to nie sięgnąć? A kląć potrzeba, wypada i w ogóle.
W tym miejscu pozdrawiam Cię ciepło i serdecznie, ze zrozumieniem sytuacji.

Nie żeby z powodu wzajemności komentarzy, nie myśl sobie Lawendowa, ale z powodu twojego chujniecia z pierdolnięciem się odezwałem;)
-
2012/06/11 18:38:21
Nie dawaj się!!!Pozdrawiam...jm
-
2012/06/11 18:41:26
Lady... z tego co pamiętam to bilans musi wyjść na zero. Wszystko się równoważy. Ale klnij ile wlezie jak wiatr w oczy i pod górkę. Czasem pomaga takie, choć słowne wyładowanie się na niesprawiedliwości świata tego.
Myślę ciepło o Tobie i trzymam kciuki żeby wszystko co złe poszło w piiiiiiiii
:*
-
2012/06/11 19:31:58
klniesz jak Kalina Jędrusik - z biglem ;)))) chyba naprawdę mamy te same gwiazdy nad głową ;)) ja dziś podpisuję się obiema rękoma
-
2012/06/12 07:32:09
Margo, domyślam się że jesteś jedną z tych osób które znają ten ból aż za dobrze :-)
-
2012/06/12 07:43:56
Tercy... teraz już wiem co robić, żebyś się odezwał;-)))
Mówisz, że przeskoczyła perspektywa? Tak... to tak jak z tą kozą. Pewnie znasz ten dowcip - przychodzi Mosiek do rabina i mówi - Rabe, w domu taka ciasnota, mała izba, gromada dzieci, pies, kot... zwariować idzie. Co robić? - Weź sobie, Mosiek kozę do domu, mówi rabin. I przyjdź za tydzień. Zdziwił się Mosiek, ale zrobił jak rabina kazał. Po tygodniu przyszedł całkiem już załamany, a wtedy rabin poradził, by oddał kozę i przyszedł za tydzień. Wrócił Mosiek za tydzień, a rabin pyta- no jak, Mosiek? - Rabe, jaki spokój w domu, jaka swoboda, dziękuję rabe!
W tym miejscu pozdrawiam Cię bardzo ciepło i bardzo serdecznie, Tercy ;-)
-
2012/06/12 07:44:23
Dziękuję, Amelko :-) Pozdrawiam Cię cieplutko.
-
2012/06/12 07:49:41
Doneczka, przyznam Ci się, że z tym bilansem zawsze mam problem. No bo jako ekonom doskonale wiem, że bilans zawsze wychodzi na zero, inaczej to żaden bilans. Ale w potocznym języku ludzie używają tego słowa jako synonimu podsumowania, czyli właściwie rachunku zysków i start - albo wychodzi im plus albo minus. Przymykam jednak oko, bo przecież wynik finansowy wchodzi do bilansu po stronie pasywów;-) Z minusem lub z plusem - wszystko jedno, i dopiero wtedy bilans się równoważy:-)
Kochana moja, bardzo Ci dziękuję:-))) Bardzo:* Za chwilę idę na długi urlop, nareszcie odpocznę :-)
-
2012/06/12 07:50:25
Berberysku, co do tych gwiazd - tego jestem pewna nie od dziś ;-)))
-
2012/06/12 13:54:02
Odpoczywaj :)
:*
-
2012/06/28 00:01:23
Myślę, że naładowałaś już akumulatory. I wrócisz na łono we wspaniałym humorze :)))
stat4u