|
Blog > Komentarze do wpisu
Uważaj o czym marzysz
Zwykłam twierdzić, że przyczyną większości problemów na tym świecie jest ludzka chciwość. Nie tylko ta, która śni o złotych górach, lecz i ta, która to co dobre każe zamieniać na lepsze, nie zawsze z zamierzonym skutkiem. Lepsze wrogiem dobrego… Nie wiem już czym bardziej jestem zmęczona – remontem, przeprowadzką, dźwiganiem, rozpakowywaniem, darciem dłoni, czy upiorną myślą o tym, że straciłam więcej, niż zyskałam. Biegniesz, pragniesz, dążysz, w zapamiętaniu ścigasz się z czasem i samym sobą, by dotrzeć do wymarzonego celu. Ponosisz niemałe koszty, tracisz zdrowie, nie śpisz po nocach myśląc o chwili gdy Twoje marzenie nareszcie się spełni. Droga jest męką, ale widzisz przed sobą cel i mozolnie podążasz pod górę. Przychodzi nareszcie ten dzień, a Ty jakby zgaszony, jakby rozczarowany – robisz bilans i wychodzi Ci, że jesteś pod kreską. Jesteś tam gdzie chciałeś, lecz straciłeś po drodze coś znacznie cenniejszego, niż Twoje marzenie. Natrafiłam wczoraj – całkiem przypadkiem – na projekt własnego autorstwa, zamówienie i fakturę na meble, które osiem lat temu kupiłam po rozstaniu z mężem, urządzając swoje stare, na powrót nowe mieszkanie. Drżącą ręką liczyłam wtedy każdą złotówkę, dysponowałam naprawdę niewielką kwotą, by urządzić sobie życie od nowa. Meble do pokoju kosztowały mnie tyle, ile dziś wydałam na jedną komodę. Pamiętam jak bardzo cieszyłam się, gdy przyjechały do domu… Dziś nic mnie nie cieszy. Cedzimy słowa przez zaciśnięte zęby w tej pięknej, nowej scenerii, warczymy na siebie przez sen. Nic tylko nerwy, pretensje i łzy. Zastanawiam się, czy jeszcze kiedyś będzie normalnie, czy polegliśmy na całego przyciśnięci grubą warstwą poremontowego gruzu? Zachciało się większego mieszkania… Uważajcie o czym marzycie, bo jeszcze się spełni... poniedziałek, 06 lutego 2012, lady_lavender
Komentarze
Gość: Anna, host-62-141-246-131.tomaszow.mm.pl
2012/02/06 14:58:18
W zupełności się z Tobą zgadzam, trzeba na prawdę uważać czego się chce bo można się porządnie przejechać. Jak i Ty tak i ja coś o tym wiem. Dlatego staram się mniej prosić o więcej a więcej dziękować za to co mam :) Lady - gruz z czasem zamieni się w pył który zabiorą dobre wiatry :*
2012/02/06 15:11:14
Lady, będzie normalnie. Gruz zniknie, znikną mrozy. Niedługo wyjrzy słońce, powoli zaczniecie zapominać, o tym co przeżyliście w czasie remontu i zaczniecie się cieszyć tym, co macie. Teraz Wam jest może trudno, ale w końcu na pewno się uda.
2012/02/06 15:19:49
Ilenka ma racje i sie pod nia podpisuje czterema konczynami!!!
tez przez to przeszlam, nasza pierwsza klotnia odbyla sie w moim starym mieszkaniu podczas przeprowadzki, a potem zdarzaly sie na nowym nastepne, ktore oboje bardzo przezywalismy, a mnie do Twojej delikatnosci bardzo daleko... wszystko sie ulozy i ugladzi, odsapnij i badz dobrej mysli :*** 2012/02/06 16:19:07
Oj tam oj tam, to są tylko chwilowe kryzysy. Koniec wieńczy dzieło - zobaczysz, że za miesiąc będziesz sie cieszyć :)
Pozdrawiam :) 2012/02/06 17:29:41
Lejdi:) Kup kolorowe tulipany, postaw na stole obok świec, wina i kieliszków. I opijcie nowe mieszkanie:)
Parapetówka, parapetówką, ale Wy sami, we dwoje zróbcie sobie święto nowego gniazda. Odpędzicie złe duchy:) 2012/02/07 03:54:52
Przez ten mróz nie otwieramy okien i pozwalamy pyłom zalegać. jestem pewna, że otwarte okna zaproszą dobre wiatry :):) Może po prostu oboje jesteście zmęczeni tym długotrwałym napięciem? Trzymaj się ciepło Lady :) Jestem pewna, że będzie dobrze :)))
2012/02/07 09:59:19
Kochane dziewczyny... bardzo Wam dziękuję :-)
Aniu, bardzo liczę na ten wiatr. Niech zabiera ten pył jak najdalej:-) Ilenko, liczę bardzo na kilka dni urlopu, który przed nami. Mam nadzieję, że pozwoli nam zapomnieć, oderwać myśli, nabrać dystansu... Margo, uwierz mi - zaczynam wątpić w swoją delikatność. Rzucam mięsem jak budowlaniec, wkurzam się nader łatwo, nerwy mi puszczają... ale pomimo wszystko - jestem dobrej myśli :-) Natali, czas leczy wszystkie rany - to prawda. Pozdrawiam :-) Semi, jak tylko przywiozą nam ławę albo stół - zrobię jak piszesz... chwilowo nawet tak prozaiczna sprawa jak realizacja zamówienia na meble przysparza nam tylu problemów, że aż nie do wiary... jak wszystko zresztą, co z tym mieszkaniem związane. Berberysku - jesteśmy mało, że zmęczeni - jesteśmy zajechani jak stare szkapy... ;-) Dzięki, dziewczyny raz jeszcze - za dobre słowo, za wsparcie :* 2012/02/07 18:50:41
Lady a nie możecie pomieszkać troszkę już w nawet niedokończonym mieszkaniu jak młode małżeństwo (no w końcu staż macie niewielki;P) na dorobku, i spróbować odetchnąć bez zmuszania siebie do pojechania na kolejne zakupy? Gości zaprosicie za jakiś czas;))
trzymaj się i pogłaszcz ode mnie nowe ściany:) niech wiedzą, że je jeszcze lubisz:) A jaką nowością zabłyśnie mieszkanie, kiedy zacznie się wiosna... 2012/02/08 09:05:04
Zen, mieszkamy, mieszkamy... od niedzieli wszyscy w komplecie, razem z kotem :-) Brakuje nam jeszcze częsci mebli, ciągle coś poprawiamy, kręcą się jacyś ludzie - ktoś coś przykręca, coś zawiesza, coś wywierca, coś dokłada o czym wcześniej zapomniał, coś uszczelnia, coś ogląda, instaluje, odbiera reklamację... uffff. Jeszcze trochę... później porządki, malowanie i wyposażenie garażu, na wiosnę budowa tarasu w ogródku, słowem - długo jeszcze będzie co robić ;-)
2012/02/08 10:01:07
Lady, w grudniu minely dwa lata, jak na nowym mieszkamy, a roboty w mieszkaniu starczy jeszcze na dwa, to normalny chyba proces tworzenia nowego :)))
ps wyslalam Tobie na gazetowa poczne link do albumu dla wtajemniczanych w remoncikk, mam nadzieje, ze lepiej sie poczujesz, wiedzac ze innym tez lepiej nie bylo ;))) 2012/02/08 14:31:49
Margo, sto lat nie byłam na gazetowej poczcie... ;-) Przypomniałaś mi, że ją w ogóle posiadam. Widzisz, ja z tych niecierpliwych detalistów - chciałabym wszystko od razu i w dodatku dobrze... niestety, przyzwyczajam się do myśli, że jeszcze to potrwa... Ej, wcale nie pociesza mnie myśl, że inni też mają pod górkę;-))) dzięki za link, przejrzałam - jestem pod wrażeniem :-)
2012/02/08 15:41:53
Ty mlodka jeszcze jestes, ja w Twoim wieku tez musialam miec wszystko na wczoraj, z wiekiem i z mezem, dotam dumnie, ze TAKIM mezem,u boku mi przeszlo i sobie poczekam :)))
no ale Ciebie tez to nie pocieszylo, maz u Ciebie wprawdze wspanialy, ale do moich latek, to jeszcze masz czasu, a czasu...no nie wiem, moze napij sie z mezem wina niekoniecznie przy nowym stole, a na podlodze :))) 2012/02/10 00:07:16
Minie zmęczenie - zacznie się radość i smakowanie nowego mieszkanka. To na pewno trudne chwile, ale można przeżyć. Podobno remonty są najlepszym sprawdzianem związku. Potem jest już tylko lepiej (wiem po sobie). Trzymajcie się ciepło!
2012/02/17 08:06:24
Margo, picie wina na podłodze to chyba najmądrzejsze wyjście z sytuacji;-) Termin dostawy mebli przesunięty o kolejny tydzień - nic innego jak podłoga więc mi nie pozostaje ;-)))
|
|