Widzę tylko tyle, ile widać w moim zwierciadle...
Blog > Komentarze do wpisu
Wiedzieć

Jesteś wschodem i zachodem słońca – pisał, lecz ona czuła, że jego dzień doskonale radzi sobie bez niej. To jej dzień nie radził sobie bez niego. Gdy któregoś dnia odszedł – nie powiedział dlaczego. W sercu została rana. Rozdrapywana ciągłym dlaczego nie miała szansy się zabliźnić. Czekała latami.

Zniknął sprzed drzwi rodzinnego domu, miał wtedy pięć lat. Chłopiec o twarzy anioła, pierworodny, ukochany syn. Zawróciła do domu tylko na chwilę po zapomnianą rzecz, gdy wróciła – syna nie było. Przeszukano całe miasto i okoliczne lasy, osuszono rowy. Bez rezultatu. Nie dowiedziała się, czy chłopiec zginął, czy został porwany, czy cierpiał, czy może wciąż żyje. Do końca dźwigała ten ciężar, żyła nadzieją.

Najtrudniej żyć z niewiadomym. Bolesne pytania pozbawione odpowiedzi powracają jak natrętne muchy. Krążą w głowie pomimo usilnych starań o to, by je odpędzić. Wiedzieć, zrozumieć – niezbędny warunek do tego, by pogodzić się z najbardziej okrutnym losem, szansa na to, by przejść żałobę, wyciszyć cierpienie i zacząć od nowa. Niewyjaśnione historie ciągną się wstęgą wątpliwości, rozpalają płomień złudnej nadziei, powracają bolesnym skurczem serca. Prawda bywa jak gorzka pigułka – budzi sprzeciw i odrazę, lecz najlepiej leczy. Z niepotrzebnej nadziei, z zaprzeczenia, z bezsilności, z udręki…

środa, 23 listopada 2011, lady_lavender
Komentarze
2011/11/23 12:21:05
moj boze, nie ma gorszej tragedii, nadzieja bije sie z rozpacza, do konca zycia
-
2011/11/23 21:49:31
Nie zgadzam się. W takim wypadku lepiej jest mieć nadzieję niż dowiedzieć się o śmierci dziecka.
-
2011/11/24 07:42:32
Tak, Margo... to zabójcza mieszanka. Nie pozwala zaznać spokoju, żyje się na ciągłej huśtawce.
-
2011/11/24 07:52:06
A ja sądzę, Ilenko że lepiej wiedzieć. I zasada ta dotyczy wszelkich zdarzeń. Lepiej wiedzieć dlaczego zostało się porzuconym, dlaczego ktoś zaczyna nas unikać, czy jest szansa na to, że osoba na którą czekamy naprawdę do nas wróci... jeśli wiesz, że nie ma takiej szansy - przestajesz czekać, opłakujesz i idziesz dalej. Czas naprawdę leczy rany, ale pod warunkiem że nie rozdrapujesz ich wieczną niepewnością, czekaniam na coś, co i tak się nie zdarzy.
-
2011/11/24 08:50:09
Lady, oczywiście, że czas leczy rany. Człowiek jest w stanie przeżyć wszystko i mimo to potrafić cieszyć się życiem. I oczywiste jest, że matka dziecka, które zniknęło jeśli dowie się w końcu o jego śmierci będzie mogła w którymś momencie pogodzić się i zacząć układać sobie życie od nowa. A jeśli będzie tkwiła w niepewności, to ból będzie taki sam w każdym momencie tego oczekiwania. Tylko, ze życie po śmierci dziecka i tak nigdy nie jest takie samo i tak część człowieka umarła. Natomiast, gdy nadzieja jest to choć boli człowiek cały żyje. Prawda leczy? Dobrze to brzmi na papierze. Dla człowieka, którego to dotknęło nadzieja w tym wypadku lepsza. Dla obserwatorów pewnie lepsza jest prawda, bo po pewnym czasie mogą o całej sprawie zapomnieć.
-
2011/11/24 09:07:50
zgodze sie, ze wiedziec trzeba i jest lepiej, dotyczy to kazdego wydarzenia i ludzi w zyciu czlowieka, za wyjatkiem wlasnego dziecka!
-
2011/11/24 09:09:46
Być może jest to sprawa indywidualna, Ilenko. Na pewno wraz ze śmiercią dziecka umiera też część matki... natomiast ta nadzieja, o której piszesz jest wyniszczającą huśtawką - wyobraź sobie, że przez całe życie na niej siedzisz. Za każdym razem, gdy pojawia się cień szansy - przeżywasz euforię, rozniecasz nadzieję, a gdy okazuje się, że ślad był fałszywy - znów wpadasz w rozpacz i depraesję. I tak w kółko.
-
2011/11/24 09:15:35
Cóż, Margo... dla mnie sytuacja z dzieckiem podlega tym samym prawom, może nawet bardziej - bo śmierć dziecka jest niewątpliwie jednym z najgorszych dramatów, jaki może człowieka spotkać. W przypadku zaginięcia - fałszywe ślady wskazujące na to, że być może dziecko żyje i późniejsza weryfikacja - że to jednak zły trop - wszystko to powoduje, że człowiek czuje się tak, jakby dziecko umierało za każdym razem.
-
2011/11/24 12:38:31
Lady, zle sie w takim razie wyrazilam, ale to nic dziwnego ten temat, temat dzieci bardzo mnie porusza, sama ma dziecko z bomba zegarowa zamiast serca, smierc dziecka cza niewiadomoma co sie z nim dzieje jest dla mnie najwieksza tragedia, na wszystkim innym z czasem mozna przejsc do porzadku dzienniego, a to bedzie siedzialo w czlowieku zawsze z takim samym bolem nie do pogodzenia
-
2011/11/24 13:31:50
Lady, a uważasz, ze życie z taka prawda nie jest wyniszczającą huśtawką? W jednym dniu spotykasz się ze znajomymi, śmiejesz się, a drugiego dnia ryczysz w domu. Są sprawy, z którymi tak czy siak normalnie żyć się nie da. Nawet jeśli osobom postronnym wydaje się, że człowiek pogodził się z prawdą.
-
2011/11/24 14:42:49
Ilenko, z pewnością jest to potwornie trudne, ale przynajmniej wiesz na czym stoisz, umiesz zidentyfikować swoje cierpienie, nazwać je. Wyobraź sobie matkę snującą przez pięćdziesiąt lat swego życia prawdopodobne i najbardziej nieprawdopodobne scenariusze na temat tego, co naprawdę stało się z dzieckiem, czy cierpiało, czy doznało krzywdy ze strony innych ludzi, czy zmuszano je do pracy, do nierządu, czy znęcano się nad nim psychicznie i fizycznie i tak dalej i tak dalej... Śmierć jest straszna, lecz rozwiewa wszelkie wątpliwości. I jest udręką juz tylko dla rodzica. Domysły o cierpieniu dziecka są dla rodzica czymś jeszcze gorszym, niż jego własne cierpienie.
-
2011/11/24 14:45:14
Margo, wiem że nie można się z tym pogodzić... Kobieta, o której pisałam to moja babcia, a zaginiony chłopiec to jej syn. Do końca życia nosiła w oczach cierpienie i niepewność.
-
2011/11/24 15:05:50
Lady, myślę że to moment, w którym nie bardzo jest co dodać. Problem jest nie do rozstrzygnięcia. Nawet przez osoby, których tragedia dotknęła - mam na myśli tylko te osoby, a nie świadków czy towarzyszy ich bólu.
-
2011/11/25 07:42:23
Ilenko, nie było wcale moją intencją rozstrzyganie tak dramatycznej kwestii. Nie czuję się uprawniona. Chodziło mi o szersze spojrzenie na problem niepewności, która nie pozwala normalnie żyć.
-
2011/11/25 08:15:17
Czasami pewność również nie pozwala normalnie żyć. Natomiast w tej akurat poruszanej kwestii nikt nie ma wyboru i każdy przyjmuje to co mu niesie los.
-
2011/11/25 08:22:22
Lepiej znać prawdę, niż żyć do końca zycia niewiadomą nadzieją. Dla matki nie ma nic gorszego niz strata swego dziecka.
-
2011/11/25 13:40:54
Zdecydowanie znać od początku prawdę niż łudzić się nadzieją, a czas to najlepsze lekarstwo...
stat4u