Widzę tylko tyle, ile widać w moim zwierciadle...
Blog > Komentarze do wpisu
Niebo - miejsce dla naiwnych

Mówią, że nic w przyrodzie nie ginie… jeśli wierzyć fizyce – jedynie zmienia stan skupienia. Zastanawiam się w co takiego zamienia się cierpienie, niespełniona miłość, udręka choroby, biedy, samotności, niewoli... Wersja dla wierzących wspomina coś o życiu wiecznym, lecz ta perspektywa przestała do mnie przemawiać wiele lat temu. Najwyraźniej brak mi wyobraźni.

 Niebo – miejsce dla naiwnych, śpiewał kiedyś Jacek Skubikowski. Przyznam, że wizja tej  bardzo odroczonej w czasie i jakże niepewnej nagrody, a przede wszystkim brak jakichkolwiek dowodów na to, że ktokolwiek rzeczywiście jej doczekał, skłania mnie do przyznania mu racji.

Zazdroszczę wierzącym. Szczerze wierzącym w zadośćuczynienie, w nagrodę życia wiecznego, w win odkupienie. O ileż łatwiej jest żyć z nadzieją na lepszy los, niczym nie zakłóconą szczęśliwość i sprawiedliwe wyrównanie doczesnych udręk… o ileż łatwiej żyć z przekonaniem, że wystarczy rachunek sumienia, spowiedź i rozgrzeszenie, by zmazać grzech i własne przewiny. Przez dwa tysiące lat biznes sprzedający coś czego nikt nigdy nie widział, nie doświadczył, nie zweryfikował zbudował bezprecedensową potęgę. Tyle, że Kościół nie zarabia kasy jedynie na mrzonkach i mglistych wizjach, a raczej na spokoju ducha, o który trudno gdy wyrzutów sumienia nie zmazuje dziesięć razy odmówiona zdrowaśka i Dzieje Apostolskie odczytane w akcie pokuty.

Trudno żyć z wiarą wyłącznie we własne siły i z pełną odpowiedzialnością za własne czyny, bez nadziei na rozgrzeszenie i życie wieczne. Niechże tylko nikt mnie nie nawraca. To trzeba czuć głęboko w sobie, inaczej nie ma sensu. Poza tym jestem zdania, że jeśli Pan Bóg rzeczywiście istnieje – rzeczą absolutnie niegodną i bezsensowną jest Go oszukiwać. Przecież On i tak wszystko wie…

wtorek, 15 listopada 2011, lady_lavender
Komentarze
2011/11/15 11:19:17
Hmmm... To chyba jednak nie tak. Bieda, cierpienie czy ból nawet wierzącym nie gwarantują szczęśliwości w życiu wiecznym. Trzeba się jednak nieco bardziej postarać, żeby te wszystkie przykrości przekuć w jakąś nagrodę w zaświatach.
Ja sobie myślę, ze to co czym piszesz daje nam coś tu i teraz. Pozwala weryfikować priorytety, skłania do refleksji... Chyba po prostu nas kształtuje?
-
2011/11/15 11:22:28
Warte zastanowienia li tylko.
e.
-
2011/11/15 11:35:01
Ilenko, jeśli wiara uruchamia w człowieku to co najlepsze - to bardzo pięknie i na pewno dobrze dla niego i ludzi mu bliskich. Jeśli wiara jest tylko narzędziem do tego, by móc spokojnie wyrządzać zło aż do kolejnej spowiedzi - to chyba jednak coś jest nie tak... Myślę, że każdy rozumie wiarę jednak na swój sposób, każdy wierzy w trochę innego Boga...
-
2011/11/15 11:36:18
Sobietaka, no właśnie tak się głośno zastanawiam... Li tylko :-)
-
2011/11/15 11:49:52
Lady, ja zupełnie nie to miałam na myśli:))) Uważam, że ból i cierpienie każdego budują, wierzących, niewierzących. Akcja powoduje reakcję. Silne doznania zostawiają bardziej wyraźne ślady. I nie ma to wiele wspólnego z wiarą.
Co do żalu za grzechy to musi być on szczery, by winy zostały odpuszczone. Musi tez być szczera chęć poprawy. Jeśli więc ktoś lata do spowiedzi po każdym grzechu, to może i ksiądz pozwoli mu przyjąć komunię, ale życia wiecznego z tego raczej nie będzie:)))) To tyle jeśli chodzi o obowiązujące w KK zasady. Aha, powinniśmy oczywiście uściślić, czy chodzi o wiarę w istotę wyższą, czy w księdza dobrodzieja:)))
Ja osobiście nie wierzę w sąd ostateczny, świętego Piotra i w ogóle jakieś rozliczenia. Albo nasze bytowanie kończy się tu i teraz, albo po śmierci rozpoczyna się inny sposób wydatkowania energii, ale z pewnością nie wynikający z tego, czy się grzeszyło, czy nie. Pojęcie grzechu jest zresztą pojęciem bardzo z tego świata i ma raczej za zadanie regulować życie tu, a nie tam.
Chyba nie do końca zrozumiałam o jakie cierpienie chodzi. O to które my przeżywamy, czy to które zadajemy?
-
2011/11/15 12:02:38
Tak Ilenko - jestem słonna przyznać Ci rację. Jeśli cierpienie i ból zostawiają w człowieku refleksję, budują - jak piszesz - uwrażliwiają na cierpienie innych, pozwalają wyciągać wnioski z sytuacji, które do tego cierpienia doprowadziły - to rzeczywiście w tym aspekcie uszlachetnia i ma sens... Być może dziś wyłącznie asceza i umartwianie nie jest już gwarancję życia wiecznego, ale przez wieki teoria taka obowiązywała wszystkich biedaków płacących dziesięcinę, żyjących w nędzy, tyrających na swych panów. Religia stała na straży feudalnego porządku świata ;-)))
Myślisz, że ksiądz dobrodziej ma możliwość oceny, czy żal za grzechy jest szczery, czy też nie? Moim zdaniem bardziej go obchodzi czy delikwent wrzuci na tacę, niż to czy po mszy znów spuści lanie żonie i dzieciom, z czego przed chwilą się spowiadał... ;-) Pewnie nie każdy ksiądz dobrodziej, ale niestety większość...
-
2011/11/15 12:09:17
Oczywiście skłonna, a nie słonna, Ilenko :-)
Tak naprawdę ten wpis to refleksja o tym, że z wiarą w życiu jest łatwiej :-)
-
2011/11/15 12:12:22
Lady, ale w historii również były stosy dla czarownic, mordowanie niewiernych, a więc łamanie jednego z dziesięciu przykazań. Jednak fakt, ze ktoś grzeszy nie usprawiedliwia grzechu kogoś innego. A ludzie są omyli. Księża również.
Spowiednik nie jest w stanie określić, czy ktoś szczerze żałuje za grzechy, ale to nie spowiednik ma oceniać osobę, która wierzy w spowiedź. Dlatego rozdzieliłam wiarę w Boga od wiary w księdza:)))
Lady, mam wrażenie, że rozmawiamy o dwóch zupełnie różnych rzeczach. Czym innym jest wiara, a czym innym jest to co robi kościół ten czy inny. Wierzy się w Boga, a zasady kościoła określają ludzie.
Asceza i umartwianie nie są gwarancją życia wiecznego, a jedynie uprzykrzeniem sobie życia doczesnego. Zresztą czy naprawdę ktoś w obecnym świecie stosuje te metody?
-
2011/11/15 12:14:32
Moje życie nabrało sensu wtedy,kiedy zaczęłam Wierzyć!!!A teraz mimo bólu,cierpienia jestem najszczęsliwszyą osobą na świecie.Ciesz się każdym dniem i kochaj...pozdrawiam...jm
-
2011/11/15 12:20:56
Moja babcia czterdzieści lat temu po raz ostatni była w kościele i od tamtej pory nie dała się namówić, by pójść do spowiedzi. Twierdzi, że nie będzie opowiadać o swoich grzechach człowiekowi, zaś spowiada się przed Panem Bogiem. Są jednak ludzie, którzy potrzebują kościoła jako dodatku do wiary. Zresztą, kościół twierdzi, że bez niego nie ma wiary... Dla wielu odrzucenie kościoła jest więc niemożliwe. Oczywiście, że przyznaję Ci rację - kościół to instytucja założona przez ludzi, to firma dająca im zatrudnienie. Tylko i wyłącznie. Ale to nasz punkt widzenia :-)
-
2011/11/15 12:22:30
Wiem, Amelio... bardzo szanuję tę Twoją wiarę, bo jest szczera i prawdziwa :-) Pozdrawiam :-)
-
2011/11/15 12:41:17
Lady, ale chyba dla nas najważniejszy jest nasz punkt widzenia. Są ludzie, którzy potrzebują kościoła z rożnych powodów. Ale to ich sprawa i jeśli go potrzebują, to go mają. Czemu mieliby go odrzucać?
-
2011/11/15 12:48:04
Ilenko, ależ absolutnie nie apeluję o odrzucanie :-))) Wiara jest moim zdaniem sprawą tak intymną i indywidualnie przeżywaną, że nie sposób tu komukolwiek czegokolwiek narzucać. Tak jak napisałaś - jeśli ktoś potrzebuje do wiary kościoła - to go ma. To co ja o nim myślę, to wyłącznie moja sprawa i mój punkt widzenia. Wszystko jedno z jaką wiarą - z udziałem kościoła, czy bez - żyje się łatwiej.
-
2011/11/15 13:06:05
Z tym się zgadzam. Wiara na pewno pomaga:)))
-
2011/11/15 13:50:59
Dziwne jak ludzie łatwo wierzą w to co jest napisane w gazetach (gazeta wyborcza, dziennik zachodni, fakt, a nawet focus czy XXI wiek, claudia itp) A nie mogą uwierzyć w Pismo Święte, które przetrwało tyle wieków.
-
2011/11/15 13:57:41
Wiesz Animko... wiara w gazetowe fakty i mity jak dla mnie niewiele ma wspólnego z wiarą w Boga. Ta pierwsza nie potrzebuje szczerego przekonania, co w przypadku drugiej jest niezbędne. Fakty przyjmujemy do wiadomości, a Boga powinno się przyjąć do serca. Do tego nie można się zmusić. Wierzysz, albo nie. Są też tacy, którzy oszukują się, że wierzą, ale ich wiara chyba niewiele jest warta.
-
2011/11/15 13:58:31
nie czytajac komentarzy powiem, ze znalam jednego tylko czlowieka, ktory na prawde wierzyl i byl taki, jaki wierzacy czlowiek byc powinien, dobry, uczynny bez uprzedzen, jego zona rowniez, jak jest teraz nie wiem, bo kontakt sie urwal, cala reszta to parodia wiary, jak i KK jest pariodia tego co mialo byc opoka, ostoja i przykladem dla ludzi

szczerze mowiac w cos wierze, w cos nieokreslonego, bez imienia czy ksztaltu, cos co radzi byc dobrym, nie dlatego ze zycie wieczne, a dlatego, ze dobrym byc jest dobrze, dla siebie samego takze :)

najbardziej ludzka wiara jest dla mnie Buddyzm, a Dalai Lama jest moim wzorem czlowieczenstwa, niedoscignionym przez nikogo

na poczatku tego miesiaca przeszlam do kosciola ewangelickiego, wizyta papieza w BRD do konca mnie zniesmaczyla, od dawna juz nie czulam zadnej wiezi z kk, choc nie powiem w Niemczech traktowano mnie w tej instytucji po ludzku, poniewaz podatki na kosciol placic chce, bo w tym kraju za te pieniadze utrzymuje sie koscielne instytucje spoleczne, przeszlam do protestantow, a nie wypisalam sie calkowicie z kosciola, bo tylko ostatni polglowek twierdzi, ze wypisujac sie bedzie mial wiecej pieniedzy, owszem dla fiskusa, a nawet jak by mial, musialby zariabiac co najmniej jak pilot w lufthansie, gdyby tu bylo z kosciolem jak w Polsce, juz dawno by mnie w tej instytucji nie bylo!
-
2011/11/15 14:05:32
Margo, gdyby każdy wiedział to, co wiesz Ty - że dobrze jest być dobrym, również dla samego siebie - to świat byłby idealny, nawet bez wiary i przykazań. Tylko jak trudno byłoby odchodzić z takiego idealnego świata bez nadziei na dalsze życie... :-)))
Pisałam już co sądzę o Twoim przejściu do kościoła ewangelickiego - odważny krok, zgodny z Twoim widzeniem sprawy. Nie każdy tak potrafi :-) Gratuluję.
-
2011/11/15 14:18:45
Animko, nie da się porównać gazet, choćby Gościa Niedzielnego czy Naszego Dziennika, o których pewnie przez przeoczenie nie wspomniałaś, z Pismem Świętem. Czytając takie czy siakie gazety ludzie przyjmują, że dziennikarze piszą prawdę, bo trudno z góry nastawiać się na to, że ktoś kłamie. Informacje gazetowe można jednak zweryfikować. Bardziej można więc w tym wypadku mówić o zaufaniu a nie o wierze. Wiara w Boga jest nieweryfikowalna i dlatego nosi nazwę "wiary". Coś przyjmuje się za pewnik i nie poddaje się tego analizie np. naukowej.
-
2011/11/15 14:22:11
Amen, Ilenko... :-)
-
2011/11/15 14:58:54
poniższy tekst Die Toten Hosen, oddaje całkowicie moje podejście, do podejścia KK, do wiary, zwłaszcza refrenem odpowiadam na ich "opieke" nad owieczkami bozymi

Dziesięć przykazań

Raz Bóg światu wyjaśnił:
Tylko ja jestem Panem
nie zniosę żadnego Boga obok mnie
Ty powinieneś tylko mnie czcić
nie wypowiadaj mojego imienia nadaremnie
dręcz się cześć dni, zostań siódmego w domu.
Ja stworzyłem niebo i ziemię, a także morze
raz w tygodniu dziękujesz mi za to
szanuj rodziców swoich, abyś długo żył w tym
kraju który Pan tobie dał

Ty nie powinieneś zabijać i nie powinieneś kraść
Nie powinieneś zdradzać w małżeństwie
nie powinieneś kłamać i nic fałszywego opowiadać
uczciwie i rzetelnie życie wybierać
Nie pożądaj żony ani domu bliźniego swego
i niczego co do twojego bliźniego należy.

Jeśli ja tobą bym był kochany Boże
a jeżeli ty był byś mną kochany Boże
Uwierz ja był bym także tak surowy wobec Ciebie
Jeśli ja tobą bym był kochany Boże
i jeśli ty był byś mną kochany Boże
Chciałbyś przykazań przestrzegać ze względu na mnie ...

Bóg stracił nadzieję jak się na nas poznał
Jego dzieci każdego dnia go zawodzą
Na ratunek wysłał nam swojego syna
Jednak on umarł nadaremnie, ponieważ
nic się nie zmieniło
i każde ostrzeżenie, każda groźba
która z nieba przyszła
została niedosłyszana przez stworzenia Pana

Każdego dnia zawodzimy go następny raz...

Jeśli ja tobą bym był kochany Boże
a jeżeli ty był byś mną kochany Boże
Uwierz ja był bym także tak surowy wobec Ciebie
Jeśli ja tobą bym był kochany Boże
i jeśli ty był byś mną kochany Boże
Chciałbyś przykazań przestrzegać ze względu na mnie?


a tu wideo w oryginale
www.youtube.com/watch?v=Fynw8y-gmQw
-
2011/11/15 18:46:21
Witaj lady! Poruszyłaś trudny temat. Nie bardzo jeszcze chyba umiemy spokojnie o nim dyskutować. Myślę, że każdy z nas ma prawo wierzyć, nie wierzyć lub wątpić. Ja należę do tej trzeciej grupy. Jeśli w coś wierzę, to raczej w jakąś nieokreśloną siłę podobnie jak Margo, lub w siłę natury. Sądzę jednak, że wielu ludzi może przechodzić z jednego stanu w drugi, z wierzenia w niewierzenie i odwrotnie. Czy to jest złe? Chyba nie. Tacy jesteśmy. Jedna chwila, moment, fakt może o tym decydować.
Pozdrawiam
-
2011/11/15 23:41:10
Byłem kiedyś katechistą. Dawno temu... Czas, widzenie kościoła od środka, przyglądanie się sobie i światu - jakim go Bóg podobno stworzył, sprawił, że stałem się człowiekiem bez wiary. Zostałem apostatą. Nie mogłem znieść myśli, że człowiek może być tworem jakiejś wyższej, doskonałej istoty. Musiałaby być Ona bezmyślna, a to stoi w sprzeczności z ideałem. Ponieważ istnienia człowieka nie da się zanegować musiałem zrezygnować z jego stwórcy.
Tu znowu wkracza czas dzięki, któremu dostrzegłem w człowieku iskrę. Iskrę dobra, jego pragnienie pomimo. Zacząłem, więc wierzyć w człowieka i stałem się optymistą.
-
2011/11/15 23:49:40
No i nie dokończyłem myśli...
Życie kończy się więc dla mnie w chwili śmierci, a jedynym przyczynkiem do czynienia dobra jestem ja sam i owa iskra, która dba przecież nie tylko o mnie samego, ale i pośrednio ma na względzie cały gatunek.
Teraz to chyba wszystko:)
Pozdrawiam Lawendowa
-
2011/11/16 07:43:22
Dzięki, Margo :-)
-
2011/11/16 07:53:36
Markaewa, i mnie chyba jednak bliżej do agnostyka, niz do ateisty. Wciąż gdzieś czuję jakieś wahanie... a może to tylko ślad wychowania i ludzki strach przed tym, żeby nie podpaść Panu Bogu jeśli naprawdę istnieje;-))))) Trochę sobie oczywiście żartuję, masz rację - w naszym społeczeństwie to wciąż trudny temat. Głośne przyznanie się do ateizmu, agnostycyzmu, czy aktu apostazji, co przecież jest skrajnie intymną sprawą - budzi w ludziach niezdrowe emocje. Nie mogę pojąć dlaczego kogoś boli to, że ktoś inny nie wierzy, wątpi lub odchodzi od kościoła...
-
2011/11/16 08:02:41
Witaj Tercy:-) Ostatnią dokończoną myślą przywołałeś kwintesencję człowieczeństwa... i ja chcę wierzyć, że dobro warto czynić tu i teraz, bo tu i teraz jest ono potrzebne - innym i nam samym. Nie po to, by odebrać nagrodę w zaświatach... takie podejście przypomina mi raczej handel wymienny, nacechowany wyrachowaniem, niż odruch serca i przejaw owej iskry...
Pozdrawiam Cię serdecznie:-)
-
2011/11/16 08:40:10
Lady, pozwól, że zadam Ci pytanie. Czy nie znasz dobrych ateistów? Z mojego doświadczenia wynika, że ateiści wcale nie są gorsi (mam oczywiście na myśli zachowanie) przez to, ze wierzą tylko w to życie. Wręcz przeciwnie. Ich nikt nie rozgrzesza, jeśli tak prosto rozumieć spowiedź:)))
-
2011/11/16 08:50:40
O matko z córką.... Ilenko, a gdzie wyczytałaś, że uważam, że ateiści nie mogą być dobrzy??? Skąd w ogóle ten pomysł? Przeczytaj proszę mój poprzedni komentarz napisany w odpowiedzi na to, co napisał Tercy... myślę, że to wiele wyjaśni.
-
2011/11/16 09:20:18
"Wciąż gdzieś czuję jakieś wahanie... a może to tylko ślad wychowania i ludzki strach przed tym, żeby nie podpaść Panu Bogu jeśli naprawdę istnieje"...mam to samo czasami, ale to pozostalosci po tzw katolickiej tradycjii

Ilenko, nie pytana odpowiem Tobie, ze znam wylacznie dobrych ludzi ateistow :)))
-
2011/11/16 09:31:46
Margo, prawda, że to siedzi głęboko w człowieku? To zresztą chyba nic dziwnego, skoro przez kilkanaście lat życia człowiek zaiwaniał co niedzielę do kościoła, na religię, przyjmował sakramenty... ślad takiej indoktrynacji musi pozostać, chyba że stanie się coś takiego, co wywróci do końca nasze myślenie o kościele - jak w przypadku Tercego. Ja odwróciłam się od kościoła w maturalnej klasie, gdy wprowadzono religię do szkół. Miejsce religii jest w kościele, a nie w świeckiej szkole. Gdyby jeszcze domy katechetyczne pobudowane ze składek wiernych przeznaczono na dobroczynne cele... W naszym parafialnym domu otwarto aptekę i rozgłośnię radiową, z czego oczywiście proboszcz czerpie do dziś zyski. W owym czasie kościół zaczął się również mieszać otwarcie do polityki, czym zniesmaczył mnie do końca. Wtedy również ogarnęły mnie wątpliwości co do tego, czy przypadkiem to człowiek z potrzeby własnej nie wykreował Boga, ale to już moje zbyt prywatne przemyślenia... Ja swojej córce zostawiłam wolny wybór. Ukształtuje swój światopogląd zgodnie z własnym sumieniem. Nie została zapisana przeze mnie aktem chrztu do żadnego kościoła. Jeśli poczuje taką potrzebę - sama to zrobi. Jest cudowną, dobrą dziewczyną... i jest ateistką:-)
-
2011/11/16 09:46:21
prawda! Niemcy zupelnie inaczej podchodza do instytucji kosciola, placa wiec wymagaja, a kieza czy pastorzy nie sa wyrocznia, gdyby ktorys z ambony, jak to przezylam na polskiej wsi, zaczal rzucac gromy na kogos z parafii, szybko przestalby w tej parafii pracowac, Polacy myla kosciol z bogiem, dobrze ze coraz mniej jest takich!

jestem od Ciebie troche starsza, wiec kk jeszcze bardziej jakby mial na moje dziecinstwo i mlodosc wplywm, dobrze, ze moja rodzina nie byla popierniczona na puktcie kk, babcia przezyla mlodosc w niemieckim kosciele i pozniejszy polski coraz bardziej jej sie nie podobal, pamietam jak dzisiaj moja pierwsza spowiedz, nasz katecheta, tu musze dodac, ze nasza parafia byla bardzo na mlodych ludzi otwarta i miala wspanialych ksiezy, dlatego tez dobrowolnie zrobilam z religii mature, bylo po prostu fajnie, a wracajac do pierszej spowiedzi, nasz ksiadz mial klopoty z gardlem i mowil niewyraznie, zwlaszcza szeptem, dwa razy wiec zapytalam sie o poute, gdy po raz drugi nie zrozumialam, trzeci raz nie pytalam, w zamian przeczytalam cala ksiazeczke do nabozenstwa, uznajac ze tam zawarta byla pokutna modlitwa i moge z czystym sumieniem przystapic do pierwszej komunii :)))
-
2011/11/16 10:48:45
Ja mam olbrzymi problem z powyższą dyskusją, bo nie do końca rozumiem, skąd bierze się dość silne utożsamianie religii z kościołem. Osoby, które występują z kościoła, to bardzo często ludzie głęboko wierzący, którzy nie zgadzają się z kościołem jako instytucją.
Zaś co do potępiania przez resztę tych, którzy się wyłamują... Jest to uzasadnione. Pamiętacie film :Komandosi z Nawarony". Owi komandosi mieli za mało ładunku, by wysadzić zaporę. Podłożyli jednak ten ładunek i odpalili. W ścianie powstały rysy, a resztę załatwiła woda. Występujący dziś z kościoła to takie rysy. Wspólnota boi się, ze przez te rysy całość szlag trafi:))) Na co zresztą się zanosi.
-
2011/11/16 11:02:34
Ilenko, bo prawda jest taka, że siłą rzeczy z religią wiąże się kościół. Przynajmniej na początku, gdy człowiek nieiwele ma do powiedzenia na temat tego, czy chce być ochrzczony, czy chce chodzić do kościoła, czy chce przyjmować sakramenty. Kościół wrasta w niego i na zawsze pozostawia jakiś ślad. Siłą rzeczy. Założę się, że każdy katolik przeszedł edukację religijną w kościele, to z niego czerpał wiedzę o Bogu, tam przyjmował sakramenty... W dojrzałym wieku masz już możliwość wyboru i podjęcia decyzji czy do wiary potrzebujesz wciąż kościoła, czy nie. Ty nie potrzebujesz, ale są też ludzie dla których jedno bez drugiego nie istnieje. Masz rację, że coraz więcej jest ludzi występujących z kościoła w akcie sprzeciwu wobec tego co wyczynia kk. I myślę, że ci ludzie bardzo dobrze rozumieją swoją religię i swojego Boga :-)
-
2011/11/16 11:04:35
Margo, bo kościół zreformowany ma o wiele milsze i uczciwsze oblicze, niż katolicki :-)
-
2011/11/16 11:27:52
powiem Tobie, ze tutaj nie tylko ewangelicki, katolicka sie ze mna calkiem dobrze obchodzil, ale, jak juz mowilam, wizyta papieza mnie dobila, zreszta bedac kilka lat temu w Rzymie, do Watykanu nie weszlam, bo by mnie szlag trafil od tego bogactwa, a to+zakaz prezerwatyw w takiej Afryce np, wyszlaby mieszanka wybuchowa, nie cierpie zaklamania, w zadnej postaci!
-
2011/11/16 11:53:03
Hahahaha, Margo, to dobrze że nie weszłaś, bo jeszcze oskarżyliby Cię o terroryzm - ze względu na tę mieszankę;-)))) ;-)))
-
2011/11/16 12:45:46
no i kurde byloby won z pracy ;)))

a zauwazylas we Wloszech jak bardzo sa koscioly zaniedbane? a toc przeca katolicki kraj, mnie bardzo ten fakt zdziwil
-
2011/11/16 12:59:55
We Włoszech, we Francji... Tak, zauważyłam. I mnie to zdziwiło, choć z innych względów. Te kościoły i kościółki to przecież zabytki, niektóre doprawdy mają się czym pochwalić... i niszczeją. Podczas tegorocznych wakacji wrzuciłam nawet datek na renowację maleńkiego kościółka na wzgórzu.
-
2011/11/16 23:05:31
Tak prawdę mówiąc, to nie rozumiem po co ludziom kościoły! Modlić można się przecież wszędzie. A najpiękniejszym miejscem gdzie można to robić okazuje się często jakiś zakątek z dala od ludzi, np. polana w lesie czy góry. Kościoły budowane w latach 90-tych i obecnie są po prostu brzydkie.
-
2011/11/17 07:46:09
Markaewa, widzisz... do zagadnienia trzeba podejść z kilku stron. Pytasz po co ludziom kościoły. Otóż zależy którym ludziom;-) Kościoły potrzebne są klerowi, po co to chyba nie muszę tłumaczyć - to ich miejsce pracy i życia jednocześnie. Jest też grupa wiernych - bardzo duża grupa - która bez kościoła nie wyobraża sobie wiary. Możliwośc przyjmowania sakramentów, uczestnictwa w mszy, pochówek z księdzem - to wszystko jest dla nich nieodłączną częścią wiary. Przecież kościół został ustanowiony przez Chrystusa, tak przynajmniej podaje Ewangelia... wiara poza kościołem jest dla większości katolików niemożliwa, a odrzucenie kościoła - grzechem śmiertelnym. Zgodzę się z Tobą- gdy staniesz przed jednym kościołem - w zasięgu wzroku masz dwa następne. To chore. A nowoczesne kościoły są po prostu koszmarne. Koszmarne.
-
2011/11/17 08:09:59
Gdyby nie było kościołów, nie byłoby się przeciwko czemu buntować i skąd odchodzić. A jeśli nie byłoby księży czy innych osób głoszących wiarę, to trudno byłoby modlić się w lesie czy na polanie, bo niewiadomo byłoby do kogo czy czego się modlić:))) No chyba, że do drzew, co o ile się nie mylę tez tez praktykowane - nie mam na myśli wykorzystywania siły drzew i ich właściwości leczniczych.
-
2011/11/17 08:22:42
ludzie do wszystkiego potrzebuja symboli i miejsc
-
2011/11/17 19:46:50
Nie chodziło mi o kościół jako organizację i wspólnotę, lecz o miejsce, o współczesne budowle. Które, masz rację lady, są koszmarne.
-
2011/11/17 19:48:35
A u mnie trochę inne tłumaczenia, teksty, video. Zapraszam: www.trocheinaczej.blox.pl
-
2011/11/18 22:56:57
moje cierpienie zamieniło się w wielką ulgę, że już nie boli i jest dobrze. A niespełniona miłość? Wierzę, że kiedyś też się w coś dobrego zmieni :)
stat4u